Jan Gustkowicz urodził się 12.05.1906 roku w Raciborsku koło Wieliczki. Po ukończeniu szkoły powszechnej i średniej, wstąpił do seminarium duchownego we Lwowie. Święcenia kapłańskie uzyskał 26.06.1932 roku. Był wikarym i katechetą w parafii p. w. Podwyższenia Krzyża Świętego w Brzozdowcach. Ks. Gustkowicz był ulubieńcem parafian. Zawsze pogodny, skory do żartów ale i chętny do pomocy. W czasie największych uroczystości religijnych i patriotycznych był w Brzozdowcach zwyczaj strzelania z moździerzy. Ksiądz był wielkim zwolennikiem tego zwyczaju i często w nim uczestniczył. Zachowało się zdjęcie ze strzelania o świcie w dniu 3 maja 1934 roku, na którym widoczny jest ks. Gustkowicz w towarzystwie mistrza od strzelania Józefa Kozakiewicza [z lewej] i Jana Burlikowskiego [z prawej].

Ksiądz był również gorącym patriotą. Parafianie długo wspominali patriotyczne kazanie, jakie wygłosił podczas uroczystej sumy odprawionej w drugą niedzielą września 1933 roku, w 250 rocznicę odsieczy wiedeńskiej. Ksiądz Gustkowicz długo jeszcze utrzymywał kontakt z młodzieżą brzozdowiecką. Gdy już pracował w parafii p. w. św. Marii Magdaleny we Lwowie, zaprosił do odwiedzenia go przez grupę druhów wracających ze zlotu młodzieży Katolickiego Związku Młodzieży Męskiej w Częstochowie we wrześniu 1938 roku.

Po wybuchu II wojny Światowej i zajęciu Lwowa przez Rosjan, działał aktywnie na rzecz pomocy Polakom zagrożonym zsyłką na Syberię. Pod okupacją niemiecką od 1941 roku, brał udział w tajnym nauczaniu, ukrywając się pod nazwiskiem Janowski. W 1943 roku był proboszczem w parafii w Sromowcach Wyżnych, nad Dunajcem w Pieninach. Od 1945 roku przebywał w Krakowie, gdzie był nauczycielem religii w szkole handlowej a następnie w Warszawie.

Za namową ks. Józefa Zator-Przytockiego, od 1948 roku przebywał w Gdańsku, gdzie został proboszczem parafii p. w. św. Jadwigi Śląskiej, położonej w dzielnicy Nowy Port, aż do czasu przejścia na emeryturę w 1984 roku. Zasłużony w odbudowie kościoła i życia parafialnego w Nowym Porcie, otoczony powszechnym szacunkiem, słynął z ascetycznego trybu życia. Ksiądz prałat Jan Gustkowicz zmarł 06.02.1993 roku i pochowany został na cmentarzu w Nowym Porcie przy ul. Góreckiego. Na tablicy nagrobnej widnieje napis „zmarł w opinii świętości”. Parafianie, mieszkańcy Nowego Portu wspominali go jako wyjątkowego kapłana, zasłużonego dla dzielnicy. Był kapłanem z powołania i nie otaczał się dobrami materialnymi. Wspomagał finansowo biednych i potrzebujących. Na grobie i wokół niego zawsze paliły się znicze. W kościele p. w. św. Jadwigi, w 1995 roku odsłonięto poświęconą mu tablicę z popiersiem. W 1996 roku został patronem placu w Nowym Porcie (do 1945 Wilhelmplatz, po 1945 roku pl. Demokratów), doczekał się też pomnika. Jego imieniem nazwany został Klub Duszpasterstwa Ludzi Morza przy parafii p. w. św. Jadwigi Śląskiej.

W piątek 11 grudnia 2015 roku odwiedzający cmentarz w Nowym Porcie, zauważyli zniszczony grób księdza i sprofanowane szczątki. W kościele odbyły się modlitwy ekspiacyjne. W dniu 20 grudnia przy grobie zgromadziło się ponad stu wiernych z księdzem, który odprawił nabożeństwo pokutno-błagalne. Dokonano również powtórnego poświęcenia sprofanowanego grobu.

P. S. Na odwrocie dołączonego do niniejszego wspomnienia zdjęcia ks. Jana Gustkowicza wykonanego w czasie, gdy był wikarym w Brzozdowcach widnieje jego własnoręczny opis: Kochanemu Jankowi z prośbą o pamięć. Ks. Jan Gustkowicz (podpis). Zdjęcie to zostało ofiarowane Janowi Burlikowskiemu, prezesowi Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Męskiej w Brzozdowcach.

Osobiście miałem okazję spotkać księdza Jana, gdy razem z Ojcem odwiedziliśmy go na plebanii parafii w Nowym Porcie, w połowie lat 50-tych ubiegłego wieku. Był bardzo zaskoczony, bo wcześniej nie został uprzedzony o wizycie, a równocześnie bardzo ucieszony. Przyjął nas jakimś poczęstunkiem i długo rozmawiał z Ojcem wspominając mile czas spędzony w Brzozdowcach.

Na podstawie Encyklopedii Gdańskiej, wspomnień Jana Burlikowskiego i własnych, opracował Stanisław Burlikowski, w kwietniu 2021 roku.

Zima 1939/40 była ciężka, szczególnie ostre mrozy dawały się we znaki w połowie lutego. 10 lutego 1940 roku dotarła do Brzozdowiec już rankiem wieść tragiczna i niezrozumiała. Oto niektóre polskie miejscowości zostały w nocy z 9 na 10 lutego przy 40 stopniowym mrozie otoczone przez funkcjonariuszy NKWD, ludność wypędzona z domów, zabrana na wozy i przewieziona do Chodorowa. Tam załadowano wszystkich do towarowych wagonów „z kominkami”. W okolicy taki los spotkał wieś Kremerówkę koło Chodorowa i wieś Turady koło Żydaczowa.

Dla nas była to wiadomość straszna i zupełnie niepojęta. Co winni byli ci ludzie, na ogół biedni, nie mający nic wspólnego z polityką, pracujący ciężko na swoich małorolnych gospodarstwach. Jak nam doniesiono, nie oszczędzono nikogo ani starców nad grobami, ani dzieci. Nawet matki będące po połogu składano na koc i tak razem z noworodkiem wsadzano na wóz podczas siarczystego mrozu. Wolno było zabrać pościel, odzież i gotowe środki żywności. Resztę wszystko pozostało. Opowiadano, że rozpacz tych ludzi była ogromna. Gdy wagony bydlęce „z kominkami” ruszyły w nieznaną dal, rozległ się płacz i jęk a potem pociechy szukano w modlitwie.

Szczególnie rozdzierający był śpiew znanej pieśni, jakżeż aktualnej w danej chwili: „Serdeczna Matko, opiekunko ludzi, niech Cię płacz sierot do litości wzbudzi, wygnańcy Ewy do Ciebie wołamy, zlituj się zlituj, niech się nie tułamy”.

I tak tragiczne pociągi, jak się później okazało, podążały na stepy Kazachstanu i do lasów uralskich. Opowiadano, że szlak ten znaczyły trupy ludzi zmarłych i zamarzłych dzieci.

Wrażenie w Brzozdowcach było ogromnie smutne. Modlono się gorąco za tych nieszczęśliwych, wyrwanych niespodziewanie ze swoich, często nędznych domów. Widziało się kobiety w kościele leżące krzyżem przed ołtarzem, szlochające i modlące się na głos „Jezu cudowny – ratuj ich”.

Był to pierwszy wywóz Polaków, jak mówiono „na Sybir”. Wtedy nie dotknął ten los nikogo z Brzozdowiec, czy z najbliższej okolicy. Ostała się czysto polska wieś Krasna Góra w tej samej parafii tylko dlatego, że kolonia ta pochodziła jeszcze z czasów austriackich.

W późniejszym czasie wywieziono „na Sybir” rodziny wcześniej aresztowanych: nauczyciela Stanisława Marciniaka, podporucznika rezerwy WP, rodziny policjantów Kubackiego i Kasperowa. Wcześniej aresztowano też policjanta Sienkiewicza, ale ten rodziny nie miał. Po aresztowanych tych ślad zaginął a rodziny ich powróciły po wojnie do Polski.

Dziwny los i chyba szczęśliwy, spotkał pewnego lekarza Żyda z krakowskiego, którego losy wojenne zapędziły do Brzozdowiec. Zamiast na zachód pojechał na wschód i chyba uratował swoje życie w ten dziwny sposób.

Ludność polska z wielkim strachem przyjmowała wiadomość o pojawieniu się wagonów bydlęcych „z kominkami”, bo to oznaczało kolejny wywóz. Nie słyszano aby wywieziono kogoś z Ukraińców lub Żydów, z wyjątkiem przytoczonego wyżej przypadku.

Po napaści Niemców na Związek Radziecki, milicjanci ukraińscy opowiadali, że w biurze NKWD w Chodorowie znaleziono wykaz rodzin z Brzozdowiec i Hranek przeznaczonych do wywózki na lipiec 1941 roku, i że było tam 57 nazwisk.

W tym czasie, gdy w lutową, mroźną noc odbywał się pierwszy wywóz, lwowski dziennik „Czerwony Sztandar” zamieścił na pierwszej stronie fotografię uśmiechniętego Stalina w otoczeniu dzieci z podpisem „wielki Stalin kocha dzieci”.

Z oryginalnego pierwopisu maszynowego spisał Stanisław Burlikowski w kwietniu 2021 roku.

P. S. Stanisław Marciniak, nauczyciel, podporucznik rezerwy Wojska Polskiego, zmobilizowany w 1939 roku brał udział w obronie Lwowa. Po zajęciu Lwowa przez Armię Czerwoną powrócił w mundurze do Brzozdowiec i został aresztowany przez NKWD. Został zamordowany w Katyniu, jego nazwisko znalazło się na liście katyńskiej.

Posterunkowy Jan Kubacki aresztowany przez NKWD w jesieni 1939 roku przepadł bez wieści.

Posterunkowy Jan Kasperow został aresztowany przez NKWD i osadzony w więzieniu we Lwowie. Po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej, wraz z grupą więźniów udało się mu z niego wydostać. W Brzozdowcach nie zastał już żony z dziećmi wywiezionymi do Kazachstanu. Został aresztowany przez milicję ukraińską. Na szczęście w tym czasie w Brzozdowcach kwaterowało wojsko słowackie. Dzięki wstawiennictwu grupy Polaków z ks. Stanisławem Kozłowskim, na polecenie dowódcy słowackiego, przejęli go żołnierze słowaccy i zabrali ze sobą do Lwowa. Przeżył wojnę, lecz dalsze jego losy nie były znane mojemu Ojcu.

Komendant PP w Brzozdowcach Edward Żugaj ukrywał się skutecznie, a po wojnie wyjechał na Zimie Odzyskane.

Starszy przodownik Bronisław Lis wyjechał do Lwowa, gdzie został aresztowany i przepadł bez wieści. To samo spotkało posterunkowego Bohdana Sienkiewicza.

Być może ktoś zna losy zaginionych bez wieści polskich policjantów z Brzozdowiec? Jak ogromna była ich ofiara i ich rodzin. A przecież takich posterunków było wiele. To świadectwo wielkich cierpień ludności polskiej z wschodnich terenów przydzielonych do Rosji sowieckiej.

Stanisław Burlikowski

Na fotografii: w środku komendant posterunku PP w Brzozdowcach Edward Żugaj, z lewej sekretarz gminy Stanisław Rowiński, z prawej wójt gminy Józef Kłosowski.

Nakładem Towarzystwa Wydawniczego „Historia Iagellonica” (Wydz. Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego) ukazało się w roku 2020 opracowanie naukowe, poświęcone dwóm miejscowościom: to Brzozdowce i Knihynicze. Jest to już 35. tom z serii Na styku kultur i narodów. Galicyjskie miasta i miasteczka w józefińskim katastrze gruntowym, pod redakcją naukową Krzysztofa Ślusarka. Autorami publikacji są Volodymyr Dolinovskyi i Ivanna Stadnyk. Zachęcam do lektury – książka dostępna jest jako PDF. Można z niej niemało dowiedzieć się na temat struktury własności ziemskiej w Brzozdowcach w końcu wieku XVIII.

Dziękuję serdecznie za informację o stronie Mapire, dającej możliwości obejrzenia Brzozdowiec i okolicy na starych mapach, którą nadesłał P. Stanisław Horyń. Przykładem jest piękna, dokładna i barwna mapa Galicji i Bukowiny, którą można obejrzeć tutaj, a oto jej wycinek, przedstawiający Brzozdowce:

Fragment mapy z widocznym planem Brzozdowiec z XIX wieku

Można także porównać dawne mapy z dzisiejszą mapą satelitarną poprzez dostosowanie ustawień przezroczystości.

Wszystkim Czytelniczkom i Czytelnikom tej strony, którym Brzozdowce są wciąż bliskie, składam serdeczne życzenia udanych Świąt Bożego Narodzenia oraz wszystkiego najlepszego w nachodzącym 2020 roku.

wojciech_betley

Pocztówka na motywach obrazu Wojciecha Betleya (1867-1920), Archiwum Polona Biblioteki Narodowej

 

 

201907_Brzozdowce_kosciol_3

Sierpniowa wizyta w Brzozdowcach była udana, choć pogoda nie dopisała. Dziękuję serdecznie ks. Damianowi Pankowiakowi za poświęcony czas i oprowadzenie po kościele oraz za zachętę do zwiedzenia kościoła w Hodowicy, któremu poświęcony będzie odrębny wpis.

Dobrze, że mimo trudności, są postępy w restaurowaniu fresków i rzeźb, które w murach kościoła się zachowały. Na szczególne uznanie zasługuje ofiarna praca młodych wolontariuszy z Wolontariatu Misyjnego Salvator przy odnawianiu polskich nagrobków na cmentarzu.

Tegoroczne zdjęcia z Brzozdowiec znajdują się w galerii nr 6.

rycina_brzozdowce

Rycina z broszury W. Mrowińskiego (1886), autor nieznany. Z zasobów Biblioteki Narodowej (Archiwum Polona)

W zasobach Archiwum Polona prowadzonego przez Bibliotekę Narodową pojawił się skan broszurki o cudownym obrazie znajdującym się w brzozdowieckim kościele. Broszurę pt. zredagowaną przez ks. Waleriana Mrowińskiego i wydaną w roku 1886 we Lwowie nakładem brzozdowieckiego proboszcza, ks. Joachima Motykiewicza (jak zadeklarowano na pierwszej stronicy, dochód z jej wydania miał umożliwić pokrycie dachu kościoła blachą) zdigitalizowano w ramach projektu Patrimonium. Przeglądając Polonę można też zapoznać się z innymi publikacjami ks. Mrowińskiego. Treść broszury opublikowana została we fragmentach na naszej stronie internetowej już ok. 2002 roku, przepisana wówczas przez autorkę z kserokopii będącej w posiadaniu rodziny.

obraz_brzozdowce_rycina

Rycina przedstawiająca obraz znajdujący się w brzozdowieckim kościele (autor nieznany). Z zasobów Biblioteki Narodowej (Archiwum Polona)

Broszura, prócz opisu cudów, zawiera też dwie ryciny nieznanego autorstwa: z widokiem kościoła oraz cudownym obrazem, a także słowa pieśni i modlitw związanych z jego kultem.

Zapraszam do obejrzenia filmu nagranego w Brzozdowcach w maju 2006 roku.

 

DSC_0011Tegoroczne zdjęcia z Brzozdowiec można oglądać w nowo utworzonej galerii Brzozdowce 5. Trzy z nich, wykonane w czerwcu b.r. są autorstwa p. Stanisława Horynia. Dwa przedstawiają budynek dawnej gorzelni, jedno – grobowiec dzierżawcy gorzelni, Wiktora Korzennego. Pozostałe zostały wykonane w sierpniu przez autorkę strony podczas krótkiej wizyty w Brzozdowcach. Zdjęć będzie przybywać w miarę ich opracowania.

Na stronie internetowej Polska 1926 – Portret zbiorowy II RP opublikowano skany ksiąg składających się na wielotomowe archiwum – Deklarację Podziwu i Przyjaźni dla Stanów Zjednoczonych. Zbierane między kwietniem a lipcem 1926 roku podpisy pochodzą z bardzo wielu miejscowości, wśród których nie zabrakło Brzozdowiec. Społeczność brzozdowiecka reprezentowana jest przez dwie grupy uczniów siedmioklasowej szkoły powszechnej: na awersie klasy I-III a na rewersie klasy IV-VII oraz grono pedagogiczne.

http___www.polska1926.pl_017_0089

Źródło: Portal Ośrodka KARTA Polska 1926. Portret zbiorowy II RP.

Jak można dowiedzieć się z ozdobnego nagłówka karty wypełnionej w maju 1926 roku Brzozdowcach, kierownikiem szkoły był wówczas Juljan Leżohupski, opiekunem – Józef Wasylczuk, a inspektorem Jan Kościelny. Na rewersie dokumentu widnieją także podpisy kadry szkolnej, którą stanowiły nauczycielki: Marja Kordalówna, Stefanja Kordalowa, Kazimiera Mayerowa i Zofja Śliwakówna oraz katecheci obu obrządków:  ks. Bronisław Wojtanowski (katecheta obrządku łacińskiego) i ks. Mikołaj Hapij (proboszcz i katecheta obrządku greckokatolickiego).

http___www.polska1926.pl_017_0090

Źródło: Portal Ośrodka KARTA Polska 1926. Portret zbiorowy II RP.

Portal Polska 1926. Portret zbiorowy II RP tworzony jest przez Ośrodek KARTA w ramach projektu 1918-2018 Nieskończenie Niepodległa. Administratorzy portalu zachęcają do współpracy przy odczytywaniu nazwisk i uzupełnianiu biogramów osób podpisanych na dokumentach.

%d blogerów lubi to: