Początków  sportu należy szukać w latach dwudziestych. Pojawiła się wtedy gra zwana „kiczką”. Zabawiali się nią chłopcy pasący krowy na pastwisku zwanym Malechówka. Do tej gry używano klocka drewnianego i takiegoż kija. Klocek kładziono do dołka, podbijało się go a następnie jak najmocniej należało uderzyć kijem aby klocek poleciał jak najdalej. Wygrywał ten, który najdalej wybił klocek. W drugiej połowie lat dwudziestych pokazała się piłka nożna. Przywieźli ją gimnazjaliści ze Lwowa. Boiskami były przydomowe podwórka.

           Prawdziwy rozwój sportu w Brzozdowcach nastąpił w latach trzydziestych z chwilą zorganizowania Oddziału Związku Strzeleckiego. W Związku tym powstała sekcja sportowa, która przemieniła się w klub sportowy pod nazwą Brzozdowiecki Klub Sportowy Strzelec. Klub przybrał barwy biało-zielone. Delegacja młodzieży udała się do wójta gminy z prośbą o zezwolenie na prowadzenie treningów i spotkań na pastwisku zwanym „Stawisko”. Młodzież sama uporządkowała teren, ustawiła bramki, wyznaczyła linie. Powstała sekcja piłki nożnej i sekcja siatkówki. Próbowano stworzyć sekcje kobiece ale jakoś dziewczęta nie kwapiły się do sportu.

           Kapitanem klubu został Jan Burlikowski. W drużynie grali: Jan Burlikowski, Stanisław Wesołowski, Józef Zagórski, Karol Łabuz, Julian Ukraiński, Stanisław Kłosowski, Karol Mroczkowski, Stanisław Mroczkowski, Bronisław Rokaszewski, Marian Malec, Edward Suchorowski. W bramce grali: Michał Somyk i N. Kozakiewicz. Było jeszcze kilku graczy, których nazwisk nie pamiętam. Największe ożywienie w sporcie miało miejsce w czasie wakacji, gdy do Brzozdowiec przyjeżdżali uczniowie szkół średnich lub pracujący na urlopy. Stanowiliśmy wtedy silny zespół, z którym okoliczne zespoły nie mogły sobie poradzić.

Karol Mroczkowski

 Pierwszy mecz z zespołem z miasteczka Rozdół przegraliśmy 1:7. Oni wyszli w strojach piłkarskich, nasi grali w długich spodniach i białych koszulkach, w świątecznych półbutach. Niejedna podeszwa wtedy odleciała. W kilka miesięcy później, już w krótkich spodenkach i lepiej dobranych butach, chociaż jeszcze nie piłkarskich, pokonaliśmy Rozdół też 7:1. Kilkakrotnie potem graliśmy z Rozdołem, zawsze zwycięsko.

Piłkarskie kontakty utrzymywaliśmy także z Polonią z Mikołajowa. Pierwszy mecz był u nich. Zremisowaliśmy tam 0:0, u nas mecz był wygrany 3:1. Graliśmy ze Strzelcem z powiatowego miasta Żydaczów. Na ich boisku w bardzo osłabionym składzie przegraliśmy 1:7, u nas zremisowaliśmy 1:1. Graliśmy z reprezentacją Borynicz, wygrana 5:0. W tym stosunku wygraliśmy z miejscową drużyną ukraińską, Hortywną.Obrazek

Występy naszego zespołu cieszyły się dużym zainteresowaniem mieszkańców miasteczka. Na mecze przychodziło stosunkowo dużo ludzi. Wstęp płaciło się 10 gr, początkowo nawet był darmowy. Klub nie miał żadnych funduszów. Pierwszą piłkę kupiono z dobrowolnych składek zawodników.

Obrazek

Wszystkie miejscowe mecze sędziował honorowo student Politechniki Lwowskiej Feliks Bilicki, który mimo iż był miejscowy, sędziował zawsze bardzo obiektywnie.

         Sekcja piłki siatkowej nie utrzymywała żadnych kontaktów z innym drużynami: poza jednym wyjątkiem. Grała z reprezentacją 6 pułku artylerii przeciwlotniczej ze Lwowa. Przegrali, ale mecz stał na bardzo wysokim poziomie.

          Mecze BKS Strzelec były w Brzozdowcach wielką niedzielną atrakcją, gra w piłkę nożną była dla młodzieży przyjemną i pożyteczną rozrywką. Wojna przerwała wszelką działalność sportową. Uważano, że wszelkie publiczne wystąpienia są nie na miejscu.          Wielu piłkarzy należało do AK. Niektórzy walczyli na froncie. Wspomnieć tu należy o Stanisławie Marciniaku, miejscowym nauczycielu szkoły powszechnej, podporuczniku rezerwy, piłkarzu Strzelca, który walczył z Niemcami pod Lwowem. Aresztowany przez NKWD, więziony w Kozielsku, znalazł śmierć w Katyniu.

           Jak popularną była w Brzozdowcach piłka nożna może świadczyć piosenka o Brzozdowcach, którą tam ułożono a w której jako refren powtarzał się wiersz:

                            Bo boisko na Stawisku

                           To jest jednak klawa rzecz

                           Tam se kopniesz futbalisko

                           Tam zobaczysz prima mecz.

Z oryginalnego pierwopisu maszynowego spisał wiernie Stanisław Burlikowski,    w styczniu 2013 roku.

Fotografie  ze zbiorów Barbary Suchorowskiej-Włodarczyk (fot. 1 – Karol Mroczkowski) i Marzeny Wysmyk (fot 2, 3).

Pomoc dla Polaków m.in we Lwowie i Nowym Rozdole w ramach akcji „Serce dla Lwowa” zrealizowanej przez poznański Oddział Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich  – opis tutaj.

%d blogerów lubi to: