Z okazji zbliżających się Świąt Wielkanocnych składam wszystkim Czytelniczkom i Czytelnikom tej strony serdeczne życzenia zdrowia, radości i wszelkiej pomyślności.

00126

Pocztówka wielkanocna z pocz. XX w. , autor nieznany (Archiwum Polona)

Reklamy

Wszystkim czytelnikom i współtwórcom tej strony oraz przyjaciołom społeczności brzozdowieckiej składam serdeczne życzenia za pomocą pocztówki, którą zobaczyć można na stronie Archiwum Polona. Być może ponad sto lat temu ktoś z Brzozdowiec taką właśnie pocztówkę wysłał lub otrzymał?wesolego_alleluja_lwow

W Wielką Sobotę nabożeństwo rozpoczynało się już o godz. 6-tej. Oprócz wody chrzcielnej poświęcano też zwykłą wodę, którą wierni przynosili ze sobą a następnie zabierali do domów. Święcenie pokarmów odbywało się bezpośrednio po Mszy św. w sposób bardzo uroczysty. Wierni ustawiali się w dwuszeregu na cmentarzu kościelnym z wielkimi koszami, w których znajdowały się szynki, kiełbasy, baranki, babki, jajka, chrzan, sól, masło. Z kościoła wychodziła procesja z chorągwiami, ksiądz proboszcz przechodził środkiem i poświęcał a następnie w krótkim przemówieniu życzył wszystkim wesołych świąt.

W innych miejscowościach należących do parafii święcenia odbywały się w szkołach i kaplicach.

W Wielką Sobotę obowiązywał post wg przepisów kościelnych do godz. 12. W praktyce zachowywano post przez całą sobotę.

W czasie Mszy św. Wielkosobotniej na „Gloria” uderzały wszystkie dzwony w kościele i na zewnątrz a śpiewane przez celebransa trzykrotne „Alleluja” wprowadzały podniosły, radosny nastrój.

Podniosły obrzęd „Rezurekcji” odbywał się o godzinie 18.30. Celebrans wraz z asystą kawalerów ubranych w komże i ze świecami oraz innymi kawalerami niosącymi krzyż przepasany czerwoną stułą, figurę Pana Jezusa Zmartwychwstałego i paschał, oraz ministrantami w milczeniu udawał się do Bożego Grobu. Po krótkiej, cichej modlitwie chór rozpoczynał pieśń „Gloria Tibi Trinitas”. Potem następowały psalmy przepisane liturgią, po łacinie. Następowała modlitwa „Ojcze nasz” i jeszcze okolicznościowa modlitwa po łacinie. Celebrans podnosił monstrancję z Najświętszym Sakramentem i intonował „Wesoły nam dziś dzień nastał”. W tym momencie uderzały wszystkie dzwony. Rozlegały się salwy moździerzowe. Procesja ruszała aby trzykrotnie okrążyć kościół.

Strzelanie z moździerzy w poranek wielkanocny 1934.  Po procesji celebrans ujmował krzyż przepasany czerwoną stułą i trzykrotnie, coraz to wyżej, śpiewał po łacinie „ Zmartwychwstał Pan z Grobu”. Odpowiadano po łacinie: „który za nas zawisnął na Krzyżu. Alleluja”. Trzykrotna salwa moździerzowa wstrząsała kościołem. Następowała jutrznia wielkanocna, śpiewana po łacinie. Na zakończenie tej wspaniałej uroczystości śpiewano „Te Deum Laudamus” i Regina celi, po łacinie.

W Rezurekcji uczestniczyły tłumy wiernych, których kościół nie mógł pomieścić. Straż przy Bożym Grobie pełnili członkowie miejscowej Ochotniczej Straży Pożarnej.

W Niedzielę Wielkanocną o świcie, gdy rozlegał się dzwon na Anioł Pański wstrząsały miasteczkiem wystrzały moździerzowe a z kopuły kościelnej rozlegały się pieśni wielkanocne grane przez orkiestrę Karola Łabuza.

Po porannej Mszy św. we wszystkich rodzinach odbywało się uroczyste śniadanie. Na początek dzielono się święconym jajkiem składając sobie najlepsze życzenia. W ten dzień nie gotowano obiadu. Zajadano potrawy sporządzone w dniu poprzednim. Skorupki ze święconych jaj nie wolno było wyrzucać do śmieci lecz wysypywano je do ogródka lub na grządki aby kwiaty i jarzyny dobrze rozwijały się.

Oblewanie się wodą znane było pod nazwą „śmigus”. Odbywało się jednak nie w drugi dzień świąt, lecz we wtorek. Śmigus został przeniesiony na dzień powszedni ze względów praktycznych. Chodziło o to, że w święta ludzie chodzili w świątecznych strojach, które łatwo było zniszczyć. Na apel jednego z proboszczów zwyczaj oblewania przeniesiono zatem na dzień powszedni.

Trzeba jeszcze zaznaczyć, że w Brzozdowcach,  jak zresztą na całym terenie wschodniej Polski, istniał zwyczaj pozdrawiania się w okresie Świąt Wielkanocnych, począwszy od rezurekcji, słowami „Chrystus zmartwychwstał”, pozdrowiony odpowiadał „prawdziwie że powstał’. To pozdrowienie przyjęte zostało od Kościołów wschodnich.

Z oryginalnego pierwopisu maszynowego spisał wiernie Stanisław Burlikowski,  w marcu 2013 roku

Ostatnia niedziela Wielkiego Postu rozpoczynała obrzędy Wielkiego Tygodnia i nazywana była Niedzielą Palmową. Przed sumą odbywała się uroczystość poświęcenia palm. Były one robione z gałązek łozy z baziami, umajonymi trzciną, bukszpanem lub barwinkiem, suchymi kwiatkami. Na sumę wszyscy z domu szli z palmami. Każda gospodyni niosła dużą palmę, dzieci miały mniejsze palmy. Obrzęd poświęcenia palm trwał dość długo. Po śpiewach psalmów ewangelii, wyruszała procesja na zewnątrz kościoła. Powracająca do kościoła procesja z palmami zastawała drzwi kościoła zamknięte. Wewnątrz pozostawał tylko organista, który na przemian z celebransem śpiewał przepisane psalmy. Po modlitwach celebrans uderzał ramieniem krzyża trzykrotnie w drzwi kościelne, które się w tym momencie otwierały. Wierni wchodzili do kościoła. Miało to symbolizować otwarcie nieba dla wszystkich przez śmierć krzyżową Jezusa Chrystusa. Wierni ustawiali się przez środek kościoła i kładli swoje palmy na posadzce świątyni. Po palmach tych kroczył, wśród śpiewu „Krzyżu Święty”, celebrans poprzedzony krzyżem procesyjnym. Miał w ręku również palmę. Obrzęd poświęcenia palm zakończony. Rozpoczynała się Msza św. Kolorem liturgicznym Niedzieli Palmowej był fioletowy. Dziś czerwony.

Powracający z kościoła wierni uderzali się wzajemnie palmami mówiąc: palma bije, nie ja biję, za sześć noc – Wielkanoc, za sześć dzień – Wielki Dzień. Tak samo po powrocie do domu uderzano palmą tych, którzy nie byli na sumie.

Poświęcone palmy przechowywano w domu, najczęściej za obrazami. Z początkiem maja, gdy po raz pierwszy wyganiano krowy na pastwisko należało mieć w ręku palmę, którą bydło uderzano aby zdrowo się chowało i krowy dużo mleka dawały.

Poniedziałek i wtorek były dniami przygotowań do następnych dni Wielkiego Tygodnia. Chłopcom przygotowywano kołatki, nazywane „bocianami”. Były te kołatki pojedyncze albo z czterema młotkami, te ostatnie były marzeniem wszystkich chłopców.

W Wielką Środę odbywało się nabożeństwo zwane Ciemną Jutrznią. W ławach obok wielkiego ołtarza zasiadali księża i organista, śpiewając na przemian psalmy przepisane dla tego obrzędu. W prezbiterium ustawiano świecznik o 13 świecach. Na dany znak przez księdza katechetę, ministrant gasił po jednej świecy. Ostatnią pośrodku świecę nie gasił tylko płonącą wynosił za ołtarz.  W tym momencie księża uderzali książkami o pulpit, co dawało sygnał do ogromnego łoskotu kołatkami, jaki wprawiła czekając z niecierpliwością na ten moment „zgraja” chłopców z kołatkami. Wypadali z kościoła i biegiem z głośnym kołataniem obiegali kościół.

Ciemną Jutrznię odprawiano jeszcze w Wielki Czwartek i Wielki Piątek.

W Wielki Czwartek w godzinach rannych odprawiała się jedyna Msza św. Na „Gloria” uderzały wszystkie dzwony i  dzwonki tak w kościele jak i poza kościołem, po czym milkły aż do ”Gloria” w Wielką Sobotę. Milkły też organy. Po Mszy św. w procesji przenoszono Najśw. Sakrament do bocznego ołtarza, św. Michała, do t. z. „ciemnicy”.

Liturgia Wielkopiątkowa rozpoczynała się o godzinie 7-mej. Następowała adoracja Krzyża św., komunia św. a potem przeniesienie Najśw. Sakramentu do Grobu. Odtąd obywała się adoracja aż do rezurekcji przez całą noc z piątku na sobotę.  Nabożeństwo odbywało się, jak wszystkie zresztą, w języku łacińskim, niezrozumiałym dla wszystkich wiernych.

Warto tu jeszcze opisać wygląd Bożego Grobu. Był zresztą bardzo piękny. Urządzony był przy ołtarzu Matki Boskiej. Z naturalnej zieleni wyłaniała się malowana na czterech elementach dekoracyjnych. W głębi znajdowała się nisza grobowa, w której leżała figura Pana Jezusa. Nad niszą, na ołtarzu wśród malowanych obłoków monstrancja. W ukryciu, wśród zieleni umieszczano klatki ze śpiewającym ptaszkami. Przed Bożym Grobem ustawiano fontannę. Wystrój Bożego Grobu, cichy plusk fontanny i śpiew ptaków sprawiały niezwykły, modlitewny nastrój. Szczególnie w Wielką Sobotę, gdy umilkły całonocne śpiewy wielkopostne a w kościele zapanowała absolutna cisza.

W Wielki Piątek, po odśpiewaniu wszystkich trzech części Gorzkich Żalów ministranci urządzali szukanie i gonienie Judasza. Przygotowywali pochodnie i kije a tymczasem Judasz ukrył się. Szukano go na cmentarzu kościelnym, w ogrodzie plebańskim w różnych zakamarkach a gdy znaleziono go, uciekającego okładano symbolicznie kijami za jego zdradę. Judaszem zdrajcą był…kościelny Marian Sanocki.

W Wielki Piątek był zwyczaj na znak żałoby zasłaniać lustra. Przepisy postne były w ten dzień absolutnie przestrzegane, aż do przesady, n. p. nie można było jeść żadnego tłuszczu nawet masła, nie spożywano też mleka, a głównym pożywieniem były ziemniaki okraszone olejem konopnym oraz zupa z suszonych owoców.

W domach zachowywano powagę i skupienie, za śmiech dzieci były upominane.

Kolorem liturgicznym Wielkiego Piątku był kolor czarny, z wyjątkiem procesji do Bożego Grobu, w kolorze białym.

 

Z oryginalnego pierwopisu maszynowego spisał wiernie Stanisław Burlikowski,  w marcu 2013 roku

%d blogerów lubi to: