Ks. Stanisław Kozłowski urodził się 04.05.1913 roku w Busku, powiat Kamionka Strumiłowa, w okolicach Lwowa. Święcenia kapłańskie przyjął 26.06.1938 roku  z rąk arcybiskupa Bolesława Twardowskiego.  Po święceniach został skierowany do parafii pod wezwaniem Podwyższenia Krzyża Świętego w Brzozdowcach, gdzie pełnił funkcję wikariusza i katechety. Był również opiekunem Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Męskiej. Razem z brzozdowieckimi druhami z tego stowarzyszenia wziął udział w ogólnopolskim zlocie męskich stowarzyszeń katolickich, który odbył się w Częstochowie w dniach 24-25. 09.1938 roku. W drodze powrotnej druhowie, razem ze swoim opiekunem zwiedzili Kraków z Wawelem i Wieliczkę. We Lwowie wstąpili do parafii pod wezwaniem św. Marii Magdaleny, gdzie posługę pełnił poprzedni wikariusz brzozdowiecki ks. Jan Gustkowicz.

W okresie okupacji, gdy nasiliło się zagrożenie ze strony nacjonalistów ukraińskich i ludność polska chroniła się na noc w kościele, ks. Kozłowski był każdej nocy razem z ludźmi w kościele. Ks. Kozłowski był kapelanem miejscowego oddziału Armii Krajowej, spośród którego rekrutowali się członkowie brzozdowieckiej samoobrony przed bandami Ukraińskiej Powstańczej Armii. W czerwcu 1944 roku, gdy wojska alianckie utworzyły front we Francji, patriotyczni mieszkańcy Brzozdowiec zamówili mszę św. w intencji powodzenia tego frontu, którą odprawił ks. Stanisław Kozłowski. W dniu 16.10.1945 roku, gdy odprawiana była ostatnia przed wyjazdem na zachód msza św. przez proboszcza ks. kanonika Michała Kaspruka, ks. Kozłowskiego już nie było, gdyż zagrożony aresztowaniem usunął się przezornie z Brzozdowiec.

Po wojnie od 1945 roku był rektorem kościoła filialnego w Krzyżowej koło Żywca. Tam 31.03.1948 roku został aresztowany „ za schronienie działaczy dawnej podziemnej organizacji”. Przetrzymywany był w więzieniu Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa w Krakowie na Montelupich. Dnia 29.07.1948 został przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Krakowie skazany na 5 lat więzienia i utratę praw publicznych na 5 lat. Od 13.09.1948 przebywał w więzieniu w Rawiczu. Po odbyciu kary, w kwietniu 1953 roku usiłował wrócić do Krzyżowej. Tam już rezydował proboszcz erygowanej w 1948 roku parafii.

Przyjął go do siebie do pracy w parafii pod wezwaniem św. Cyryla i Metodego w Knurowie koło Gliwic, ks. Jan Tejchman, który przed wojną był proboszczem w Magierowie, w dekanacie Żółkiew. Ks. Jan Tejchman, m. in. w związku z przyjęciem do siebie zwolnionego z więzienia kapłana, spotkał się z szykanami ze strony miejscowych władz państwowych i Urzędu Bezpieczeństwa. Ówczesny wikariusz kapitulny diecezji katowickiej, ks. Jan Piskorz, nie poparł proboszcza, lecz na życzenie władz politycznych usunął go 15.11.1954 z parafii, oficjalnie przenosząc na emeryturę. Jednocześnie gościnną parafię musiał opuścić ks. Stanisław Kozłowski. Ordynariat Administracji Apostolskiej w Opolu mianował ks. Kozłowskiego kapelanem sióstr de Notre Dame w Zawadzkiem, w których domu mieszkał aż do śmierci. Zmarł w dniu 31.10.1956 roku w wyniku tragicznego wypadku, któremu uległ pod kołami pociągu w drodze z posługą duszpasterską.  Z inicjatywy parafian z Knurowa,  gdzie pracował tylko około jednego roku, spoczął na cmentarzu parafialnym w Knurowie.

zdjecie-grob-ks-sMiejsce pochówku ks. prof. Stanisława Kozłowskiego w Knurowie, fot. Stanisław Burlikowski, 07.09.2016.

Fotografia archiwalna: zdjęcie księdza z druhami KSMM z Brzozdowiec na Wzgórzach Stryjskich we Lwowie: zdjecie-ks-kozlowski-wikariusz-w-brzozdowcach

Na podstawie wspomnień Jana Burlikowskiego oraz pracy ks. Józefa Krętosza pt. „ Duchowieństwo archidiecezji lwowskiej na terenie diecezji katowickiej po 1945 roku” , opracował Stanisław Burlikowski we wrześniu 2016 roku.

 

Już na trzy niedziele przed Popielcem, Kościół zapowiadał zbliżanie się Wielkiego Postu. Wskazywały na to szaty liturgiczne koloru fioletowego. Pierwsza niedziela nazywała się Starozapustna, druga Mięsopustna, trzecia Zapustna.

Zapusty trwały czasem i trzy dni. W niedzielę, poniedziałek i wtorek różne organizacje społeczne organizowały huczne zabawy taneczne w domu Towarzystwa Szkoły Ludowej. Ostatnia zabawa nazywała się „śledziówka”. We wtorek o godzinie 12 w nocy rozlegał się głos wielkiego dzwonu. Na ten znak wszelkie zabawy tak w domu ludowym jak i prywatki ustawały. Kończono je chóralnym śpiewem „Któryś za nas cierpiał rany”.

W środę popielcową rano o godz. 8-mej po mszy św., następował obrzęd posypania głów wiernych popiołem. Uczestniczyła także młodzież, która tak chętnie i ochoczo brała udział w „śledziówce”.

W Brzozdowcach, chociaż przed wojną przepisy postne zostały złagodzone, istniały tradycje dawnych, bardzo ostrych postów. Starsi ludzie opowiadali jak to dawniej jedyną dopuszczalną omastą był olej konopny. W tym czasie wszystkie trzy olejarnie miały wiele pracy. Jedna była własnością rodziny Suchorowskich „Na Błoniu”, druga żydowska w mieście i trzecia też rodziny Suchorowskich w Hrankach. W zasadzie nie jadano mięsa oczywiście w piątki ale także w środy i soboty. Zachowanie tego postu od mięsa nie było zresztą zbyt trudne, bo i tak kto w tych czasach na wsi czy w miasteczku jadał mięso? Chyba w wielkie święta czy w najlepszym wypadku w niedziele. W niektóre dni Wielkiego Postu wstrzymywano się także od spożywania jaj i nabiału. Niektórzy w Wielki Piątek wstrzymywali się od jedzenia cały dzień. Tak ostre posty istniały już tylko we wspomnieniach starszych ludzi ale wstrzemięźliwość od mięsa była skrupulatnie przestrzegana.

Kolejne niedziele Wielkiego Postu nazywały się: pierwsza – Wstępna, druga – Sucha, trzecia – Głucha, czwarta – Środopostna, piąta – Czarna, szósta – Palmowa.

Nabożeństwo Drogi Krzyżowej odbywało się w piątki Wielkiego Postu, rano po mszy św. Wierni chodzili pod przewodem księdza od stacji do stacji.Wnętrze kościoła w Brzozdowcach

Przy tłumnym udziale wiernych odbywało się przepiękne, jedynie w Polsce odprawiane nabożeństwo – Gorzkie Żale. Dawniej śpiewano wszystkie trzy części co łącznie z długim kazaniem pasyjnym trwało do trzech godzin. Ostatni proboszcz ks. Kaspruk zarządził jednak aby śpiewano tylko jedną część. A śpiewano w Brzozdowcach przepięknie, jedną zwrotkę mężczyźni a jedną kobiety, na przemian. Wspaniale, jak zwykle, prowadził chóralny śpiew całego kościoła brzozdowiecki organista Romuald Kordal. Ludzie obcy przybyli do brzozdowieckiego kościoła, wychodzili zeń urzeczeni wprost tym śpiewem. Dodać tu należy, że oprócz suplikacji Święty Boże śpiewano jeszcze pieśń przebłagalną „Przed oczy Twoje Panie”.

W czasie tego nabożeństwa na ołtarzyku w prezbiterium stał relikwiarz Krzyża Świętego, który kapłan po zakończeniu Gorzkich Żali podawał wiernym do ucałowania.

Z oryginalnego pierwopisu maszynowego spisał wiernie Stanisław Burlikowski, w kwietniu 2014 roku

Dzięki uprzejmości Stanisława Burlikowskiego publikuję treść i skan listu z 22 lipca 1946 roku, którego nadawcą był ksiądz Michał Kaspruk, a odbiorcą Jan Burlikowski.

W odczytaniu listu pomogli m.in.: Pan Jan Śliwak wraz z córką, za co serdecznie dziękuję.

List opisuje losy społeczności brzozdowieckiej na Pomorzu Zachodnim. Pisownia oryginalna.

List ks. Kaspruka 1 str.

List ks. Kaspruka 2 str

Kochany Janku!

Na list z 20/5/46 odpisuję dopiero dziś, a to dlatego, że prędzej nie mogłem, gdyż szkoła powszechna i gimnazjum zabierały mi cały tydzień, a do tego parafia obszerna, ogromna, bo pomyśl, powiat ma 1130 km2 i na to 2 księży, ja w Kamieniu i o 22 Klm ode mnie w Golczewie drugi – ja oprócz Katedry w Kamieniu obsługuję 3 Kościoły, a przed 28/7 będzie czwarty a od 4/8 piąty, 25 Klm ode mnie, który w tym dniu poświęcę – w życiu tak ciężko nie pracowałem – czekam na ks. Kozłowskiego i jakoś go nie widać.

Kamień jest to miasto powiatowe nad Zatoką bałtycką – położone pięknie – miasto w 65 % w gruzach – stoi tu 39 pułk piechoty, jest gimnazjum, liceum i szkoła VII klasowa pow. Katedra biskupia mała (?), znacznie zniszczona jest to zabytek z czasów Piasta z roku 1174 – piękna budowla – widzieli ją Antek Hodowany, Staszek, Mundek i Józ. Berezowscy, którzy tu byli w maju. U mnie mieszka Fr. Berezowski z pod Kościoła – na przedmieściu mieszka Feliks Kłosowski – w Trzebieszewie 6 Klm stąd jest kilkanaście naszych rodzin, a to: Koty, Kostuch  Tad. (?) Ciura, Mentełyk (?), Horyń, Gust. Slusarze(?), Piątkowski Bronisł., Szymański Miśko z matką, Berezowski i inni – w Chrząstowie Palińscy. Ci należą do mojej parafii – w Niemicy par. Golczewo są obaj Oleśkowie, Fr. Wewiórski, Kaz. Berezowski Kowal, Fr. i Jan Śliwaki, Bereżyński, Manaszczuk z Helką Mroczkowską i inni. W Goliszewie, Józ. Wereszczyński, Józef Suchorowski, Kania(?) ….. z ojcem i braćmi – w Braterskiej Woli mój Błażko, który jest tam sołtysem, Stach Kawecki, ….szczenko, Guga – ot rozbitki – tu umarł stary Piątkowski – reszta się trzyma – ze Slązka pisał do mnie Antek Jaworski, z Gożowa Tad. Gołębiowski, co z innymi się dzieje nie wiem – Com przeżył od X/45 to Bogu wiadomo – ale o tem kiedyś pogadamy – jak masz ochotę przyjedź w odwiedziny – tylko z góry zaznaczam że do kolei 22 Klm. Jak Ci się powodzi, a Kasia czy zdrowa – a jak rodzicom idzie i innym. Na tem kończę – pozdrów znajomych – ja codziennie modlę się za swoich parafian przed cudownym Obrazem, który umieściłem w Katedrze – Całuję Was serdecznie,

                                                                             Ks. M. Kaspruk, Kamień 22/7/46

W liście wymienieni są, m.in. trzej bracia Berezowscy: Józef (1906-1956), Zygmunt (1914-1998) i Stanisław (1922-2007), którzy po wojnie mieszkali w Tarnowie wraz z rodzinami. Józef Berezowski był kolejarzem, podróżował wiele po Polsce, odwiedzając rozproszonych krewnych i znajomych z Brzozdowiec.

Ksiądz Michał Kaspruk pisał także wcześniej wspomnienia, które dotyczyły jego doświadczeń w czasie I wojny światowej, gdy przebywał w Lubaczowie. Można je przeczytać tutaj.

%d blogerów lubi to: