Zwyczaje adwentowe w przedwojennych Brzozdowcach

10/12/2012

Ze wspomnień Jana Burlikowskiego   – Obyczaje i zwyczaje  – adwent

W tym okresie należało uczęszczać do kościoła na „roraty”. Odbywały się one niezmiennie o godzinie 6-tej rano. W bardzo wielu domach nie było zegarów, orientowano się więc w czasie odgłosem dzwonów. Gorzej było w odległych domach, dokąd głos dzwonów nie dochodził. Wstawano więc na pierwsze pianie kogutów. Zaglądano przez okna czy u sąsiadów już świecą i tym też się kierowano. Najgorzej pod tym względem było w miejscowości Krasna Góra, czysto polskiej, odległej kilka kilometrów od kościoła. Położona wśród pól nie miała wyraźnej drogi do Brzozdowiec. Należało więc iść na przełaj. A tu głęboka jeszcze noc pola zasypane śniegiem. Zdarzało się więc często, że ludzie błądzili i zamiast do Brzozdowiec zachodzili do odległych Podniestrzan.

W tym czasie wypadało świętego Andrzeja. I w Brzozdowcach znane były „andrzejkowe wróżby”. Oto niektóre, kontynuowane aż do wyjazdu na Ziemie Zachodnie:

– liczenie kołków w płocie – robiły to dziewczęta wypowiadając przy tym: wydam się, nie wydam się (za mąż). Ostatni kołek w płocie wykazywał, czy dziewczyna w tym roku wyjdzie za mąż czy nie. Psotni chłopcy wcześniej smarowali kołki czarną mazią i nie jedna poplamiła sobie rączki, ku wielkiej radości ukrytych chłopców.

– dziewczęta wcześniej piekły „kołaczyki” ( małe bułeczki), układały je na podłodze i przyprowadzały psa, pies obwąchiwał i czyją pierwszą chwycił ta dziewczyna niewątpliwie pierwsza wychodziła za mąż.

– dziewczęta od stołu w kierunku drzwi układały swoje buciki, który pierwszy bucik wyszedł za drzwi, ta pierwsza wychodziła za  mąż.

– wypisywały na karteczkach imiona kawalerów, karteczki te wkładały pod poduszkę a rano w dzień św. Andrzeja wyciągały jedną kartkę. Tam było imię tego, za którego wyjdzie w tym roku za mąż.

Pod trzy talerze wkładano różaniec, obrączkę lub chusteczkę. Dziewczęta odkrywały talerze: jeśli była obrączka, to dobrze, dziewczyna miała zapewnione zamążpójście w tym roku, różaniec wskazywał na  to, że w najbliższym czasie za mąż nie wyjdzie a nawet grozi jej staropanieństwo. Najgorzej było z tą, która podniesie talerz z chusteczką. Oznaczało to, że będzie miała do czynienia z pieluszkami.

Bardzo rozpowszechniony był zwyczaj wylewania wosku topionego. Odbywało się to w obecności chłopców wśród wesołej zabawy. Wróżono z fantastycznych figur jakie z tego powstawały a znaczyła tu wiele wyobraźnia bawiących się.

Gdy wszystkie wróżby były niekorzystne, dziewczęta chwytały się jeszcze jednej niezawodnej. Ubierały spódnice specjalne, zwane „dymkami” wychodziły na próg domu i wołały w języku ruskim, aby wróżba była pewniejsza „Andriju, Andriju, ja dymku pidnoszu, widawaty sia choczu”. Dymka to była spódnica z lnianego płótna bielonego, wyrabianego sposobem domowym. Na tym płótnie „dymarz”-żyd odciskał z drewnianej formy przy pomocy farby rozmaite wycięte tam wzory. Takie spódnice były jeszcze w użyciu w czasie pierwszej wojny światowej i krótko po niej- wyparły je później materiały fabrycznej roboty.

Jeśli św. Andrzej wypadał przed adwentem odbywała się w sali TSL ochocza zabawa taneczna, w czasie której wypróbowywano niektóre z opisanych wyżej wróżb.

W tych wróżbach przewijało się wyraźnie pragnienie wyjścia za mąż. Nic dziwnego, w tym dziewczyna pozbawiona wykształcenia i zawodu oraz możliwości pracy zarobkowej upatrywała jedyną swoją karierę.

W okresie adwentu przygotowywano się do świąt Bożego Narodzenia. W sali TSL ćwiczył chór kolędy, na scenie odbywały się próby jasełek, chłopcy przygotowywali rekwizyty i maski do przebierania się „po kolędzie”.

Dziewczęta robiły z bibułki kolorowej, koralików itp. ozdoby choinkowe a ze słomki misterne pająki, kwiaty sztuczne dla ozdoby obrazów i mieszkania.

Chłopcy przynosili dziewczętom choinki, niektóre dziewczyny otrzymywały ich po kilka co świadczyło najlepiej o jej popularności.

Sąsiadki omawiały sprawę pieczenia ciast świątecznych, gotowania potraw, wymieniały między sobą wiktuały co której brakowało a bywało, że bogatsi gospodarze biedniejszym przysyłali potrzebne im produkty.

Wiele radości dzieciom a także starszym przynosił św. Mikołaj. Pomijam wszędzie występujący zwyczaj podkładania pod poduszkę prezentów dzieciom a także starszym, ale wspomnę o imprezie publicznej urządzanej z tej okazji w sali domu ludowego. Organizowano wtedy przedstawienie o św. Mikołaju granym przez dzieci. Na zakończenie przedstawienia wkraczał na scenę św. Mikołaj w gronie aniołków i strasznych diabłów. Ci psocili niezgorzej a niejedno dziecko ze strachu popłakało się. Mikołaj rozdawał upominki. Było przy tym wiele radości i śmiechu. Ks. katecheta Wojtanowski namiętny palacz otrzymywał rózgę obwieszoną papierosami, któraś z panienek otrzymała miotłę a innej z rozwiniętego opakowania wypadła mysz. Ktoś inny otrzymał nowy nocnik, do którego wlano piwo i włożono kiełbaski. Tak było na początku, później aby uniknąć podobnych „podarków”, przyjmowano tylko takie, które nie budziły zastrzeżeń.”

Z oryginalnego pierwopisu maszynowego spisał wiernie Stanisław Burlikowski,  w grudniu 2012 roku

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: